sen. zły sen. już się nie śni, ale wciąż w pamięci odciśniety niczym piętno.
jestem, coś robię. robię coś, co muszę zrobić więc z mozołem wykonuję swój obowiązek wypatrując końca zadania. trwa to niesamowicie długo, latami. osiągam koniec tej pańszczyzny i wówczas zdaję sobie sprawę, że to nie był koniec a tylko fragment niczym ziarnko piasku na plaży. zdaję sobie z tego sprawę, lub raczej ktoś ogromny mi to uświadamia wykrzykując mi to w ucho i śmiejąc się szaleńczo. ten śmiech mnie przenika, przeraża i powoduje że spadam w otchłań. trzęsę się i pocę.
No comments:
Post a Comment